Szybkie rozwody po nierozważnych ślubach…

Aż 20% rozwodów dotyczy par o stażu małżeńskim krótszym niż 4 lata. Dlaczego aż 1/5 małżonków chce rozwiązania związku małżeńskiego? Statystyki wskazują w pierwszym miejscu na niezgodność charakterów – prawie 40%, a 25% związków rozpada się z powodu zdrady.  Sędziowie orzekający o rozwodach jednoznacznie wskazują na niedojrzałość partnerów, którzy mają życzeniowe myślenie dotyczące ich związków.

„Wady nie są aż takie złe…”

Najczęściej popełnianym błędem jest niestety idealizowanie partnera. Zwykle dzieje się tak, gdy związek trwał przed ślubem bardzo krótko (mniej niż rok), małżonkowie tak naprawdę się nie znają i ulegli „magii pierwszego wejrzenia”.  Jeszcze gorzej, jeżeli ma miejsce sytuacja, w której kobieta mówiąc dosłownie „na siłę szuka męża” ignorując kompletnie jego najbardziej oczywiste wady. Dodatkową trudnością jest czynnik mieszkania w różnych miastach, gdyż wówczas o wiele łatwiej przeoczyć ważne sygnały. Zakochana kobieta, dodatkowo żyjąca wersją wydarzeń, w której staje przed ołtarzem w białej sukni, niestety sama często jest wówczas sobie winna. Narzeczony jest 3 raz całkowicie pijany w ciągu tygodnia? Pewnie miał powód do świętowania. Narzeczony kłóci się o każdą drobnostkę i trzaska drzwiami? Nie szkodzi…Narzeczony nigdy nie kiwnął palcem, żeby pomóc w porządkach czy przy zakupach? Da się go do tego zagonić…. Takiej iluzji ulega niestety większość tych par, które wkrótce po ślubie spotykają się na sali sądowej.

„On się zmieni”

Jest to magiczne zdanie powtarzane przez setki, jak nie tysiące kobiet na świecie. Przyjdzie ślub, przyjdą dzieci i ukochany się zmieni. Niestety, płonne nadzieje. Jeżeli obecnie nie ma ochoty dogadać się ze swoją partnerką w tematach, które dzielą, prawdopodobnie nie stanie się to nigdy. Każdy z nas ma swoją osobowość, pewne nawyki i przyzwyczajenia. Kształtować można niestety tylko dzieci, ale również w granicach rozsądku. Wiele kobiet traktuje swoich mężczyzn jak dzieci, które trzeba nauczyć pewnych zachowań. Jeżeli tak się dzieje, nie ma co się dziwić, że w którymś momencie partnerka jest traktowana jak gderająca własna teściowa… a mąż, zgodnie ze scenariuszem z kawałów, się ulatnia.

Gorsza wersja scenariusza „on się zmieni” opisuje długoletni związek, który po 6-9-11 latach zaczął się sypać. Z jakichś względów para nie zdecydowała się wcześniej zalegalizować swojego związku, zwykle coś jest na rzeczy. Zdarza się w naturze oczywiście sytuacja, w której obie strony związku nie uznają małżeństwa za szczególnie ważną wartość w ich życiu, jest to jednak w tak konserwatywnym kraju, jakim jest niewątpliwie Polska, margines błędu. Poznali się w podstawówce, liceum…chodzą ze sobą od zawsze. Po 10 latach już dawno nie iskrzy, oboje zmienili się nie do poznania i nie potrafią się rozstać. Paradoksalnie często dzieje się tak, że takie pary biorą ślub i po kilku miesiącach całkowicie szczęśliwe zaczynają nowe życie z kimś innym. „Jak można tak daleko zajść? – „Można, niestety nie łatwo jest po 7 latach powiedzieć tak po prostu, że nic już między nami nie ma, wypaliło się, a ja miałam nadzieję, że jak weźmiemy ślub będzie inaczej, coś zaiskrzy” – opowiada Magda, która rozwiodła się po 8 miesiącach trwania małżeństwa.

„Ślub zmieni niezbyt udany związek”

Niestety i ta wersja się zdarza. Wszyscy dookoła biorą śluby, jest suknia, goście, wesele… Wiele kobiet tego właśnie pragnie.  Gorzej jeżeli nie ma z kim, albo związek w którym obecnie jesteśmy nie jest zbyt obiecujący lub udany. Dla osób, dla których ślub jest wartością samą w sobie, często nie do końca jest ważne, czy osoba, z którą stanie na ślubnym kobiercu jest jej miłością życia. Ba, często nawet podskórnie czuje, że nie jest, a i tak wierzy w magię wzięcia ślubu, który przemienia żaby w królewicze. Niestety zwykle pobudka z tego jakże fanstatycznego snu jest bardzo gorzka i szybko okazuje się, że związek się po prostu rozpada.

„Remedium na ex…”

Jest to prawdopodobnie najgorsza z możliwych opcji. Delikwent lub delikwentka są tak wstrząśnięci rozstaniem ze swoim ex, że w panice szukają następcy. Szukany na oślep następca jest oczywiście całkowicie przypadkowy i często nawet nie wie, w co się wpakował. Wkrótce rozpoczyna się lobbing na rzecz ślubu. Motywacje są rozmaite, czasami jest to chęć zrealizowania zamysłu, który nie wyszedł w poprzednim związku, czasami chęć odwetu i ukarania ex, „żeby sobie pożałował”. Oczywiście nie można traktować takiego zachowania jako normalnego. Zwykle przejwiają je osoby „bluszcze”, które możemy rozpoznać po tym, że gdy się zakochają oplatają swój obiekt, a po tygodniu deklarują dozgonną miłość „for ever”.

„Wyszłam za maminsynka!”

Ten okrzyk wydaje z przerażeniem wcale nie mało kobiet. Ciekawy jest jednak fakt, że przecież tak naprawdę maminsynka można wyczuć na kilometr. Mamunia jest zawsze dla niego najwspanialsza, wszystko wie najlepiej, a partnerka nie wie zwykle nic. Formy wtrącania się są doprawdy rozmaite, strategie zaborczych matek jest bardziej różnorodne, ale na to jest tylko jedna rada…za maminsynka się nie wychodzi. Za taką relację między matką a synem stoi niestety jakaś poważna dysfunkcja, której wspólne pokonanie może niestety graniczyć z cudem. Żeby się o tym przekonać wystarczy poczytać opowieści z forów społecznościowych o frustracjach żon maminsynków.

Czyli kiedy warto wstrzymać się z decyzją?

  • kiedy narzeczony nie wpadł samodzielnie na pomysł oświadczyn, tylko wymyśliły to za niego „rozmaite naciski” z partnerką, babcią i teściową na czele
  • kiedy znamy się krócej niż rok – można przecież zaplanować ślub na za rok
  • gdy jakakolwiek cecha partnera wzbudza bardzo częstą frustrację, powoduje kłótnie i ciągle konflikty
  • gdy jeście razem 3 lata, a od 2 stale rozstajecie się i godzicie
  • kiedy pojawia się wątpliwość – „a jeśli to nie ten?” – wówczas czuje się to przez skórę
  • gdy narzeczony jest pracoholikiem, nie ma go nigdy w domu, ale od 2 lat twierdzi, że pracę zmieni

Kiedy uciekać (nawet sprzed ołtarza)?

  • narzeczony jest maminsynkiem, który wyznaje zasadę, że matka jest jedna, a żon można mieć wiele
  • narzeczony zdradził…ale to się nie powtórzy
  • gdy nadużywa alkoholu, siły, obrzuca obelgami
  • kiedy narzeczony za chwilę wyśle CV i poszuka pracy, ale najpierw trzeba mu podać obiad
  • gdy jest zwyczajnie irytujący, a jego poglądy są po prostu koszmarne

You may also like...

6 Responses

  1. anna k. pisze:

    O boże. My jestesmy juz razem 8 lat!! Znamy sie od liceum, mamy 5 letniego syna i nie zmaierzamy sie pobrac. Wiecej-nigdy nie zamierzalismy!!!!

  2. moi pisze:

    i pewnie dlatego jesteście szczęśliwsi niż część par po ślubie :) jak jest miłość, to ślub nie ślub – jest dobrze, a jak jej nie ma to i ślub i czary nie pomogą ;)))

  3. Lolek pisze:

    Bzdura wierutna bzdura!Jeśli każdy by się rozstawał po zadaniu sobie pytania „czy to na pewno ten?” mieli byśmy samych singli na świecie.A jedyne śluby to były by śluby czystości 😉 Autor tego tekstu jest osobą raczej zdradzoną a ten artykuł pełen pesymizmu świadczy o jego bądź jej wielkim bólu. Moje współczucia tekst super pesymistyczny tylko się powiesić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *