SNP – syndrom napięcia przedświątecznego

Choinki, Mikołaje, kolędy…  światełka, ozdoby i inne świąteczności atakujące nas z każdej strony. Dla większości z nas jest to radosny, wesoły okres oczekiwania na wspólne zasiadanie przy stole, podtrzymywanie tradycji, celebrowanie zwyczajów.

Jednak Święta mogą okazać się również negatywnym przeżyciem, jeżeli pozwolimy się sterroryzować wszechobecnym idealnym obrazkom z reklam kawy i czekolady, na których rodziny uśmiechają się, ściskają i nie mają żadnych problemów. Czy przez takie obrazki zaczynamy się zastanawiać, czy również i my mamy idealne rodziny, w których nie ma miejsca na konflikty? Z pewnością nie dzieje się tak przez jedną reklamę, ale jeżeli takie obrazki oglądamy około 50 razy dziennie (na bilbordach, reklamach, prasie, telewizji) wówczas zaczynamy podświadomie zastanawiać się, czy na pewno odpowiednio wypełniamy prezentowane schematy. Tak tworzy się pewien idealny obraz, który chcielibyśmy odtworzyć, ale nie jest to zawsze łatwe i realne.

Święta to tak naprawdę trudny okres w roku. Trudny przede wszystkim dla osób, które są samotne, sfrustrowane i niezadowolone ze swojego życia osobistego. Koniec roku sprzyja robieniu podsumowań, które dodatkowo psują humor, jeżeli nie jesteśmy do końca zadowoleni ze wszystkiego, co spotkało nas w mijającym okresie. Stąd właśnie w okresie świątecznym możemy spotkać się z nieprzychylnymi i złośliwymi uwagami kolegów z pracy, kurierów, listonoszy i różnych innych osób, które nie wydawały nam się dotąd niesympatyczne.

O napięciu przedświątecznym najlepiej świadczą również sceny rodem z armagedonu w centrach handlowych. Korki na parkingach, zniecierpliwieni i przepychający się ludzie w supermarkecie, udało mi się zaobserwować nawet bójkę pod byle pretekstem. Można zaobserwować również wszechobecną gorączkę zakupów – każdy musi dostać prezent…o czym przypominamy sobie około 15 a nawet 20 grudnia, co stawia nas w takim położeniu, że jesteśmy zmuszeni czekać w kilkugodzinnych kolejkach, tłoczyć się i kupować cokolwiek na ostatnią chwilę… Do tego czujemy wyrzuty sumienia, że mogliśmy lepiej się postarać i kupić prezenty już miesiąc wcześniej, wówczas pewnie byłyby bardziej przemyślane. Ale przecież zawsze nie mamy czasu! W ten sposób rośnie agresja i frustracja.

Na końcu zostaje terror wigilii. 12 potraw – wszystkie trzeba ugotować, wszystkie zjeść. Bądźmy przez chwilę heretykami – nic nie trzeba. 12 potraw to tradycja, ale tak naprawdę tradycja jest przecież dla ludzi, nie ludzie dla tradycji. Jeżeli nikt nie lubi karpia, oszczędźmy nieszczęśnika i zróbmy zamiast tego paszteciki czy inną potrawę, którą wszyscy lubią. Jeżeli w tym roku nie mamy pieniędzy na kupienie 20 prezentów, zamiast brać kredyt, który będziemy odczuwać do kwietnia, zaproponujemy losowanie, dzięki któremu każdy będzie miał do kupienia 2 a nie 20 prezentów.

Święta naprawdę da się przetrwać – grunt, żeby zrobić to po swojemu, a nie jak w lansowanych wzorach rodem z przesłodzonych reklam świątecznych produktów, bo tak naprawdę nic nie trzeba, a jeśli chcemy to na świąteczną wieczerzę możemy sobie nawet zrobić popcorn!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *