Smutek na przedmieściach – suburbia w filmach

Temat może na pierwszy rzut oka wydawać się dziwny. O suburbiach i ich specyfice głośno było bowiem jakieś 30 lat temu, kiedy prowadzono w USA badania na temat wpływu mieszkania na przedmieściach na grupy społeczne. Od 2000 roku obserwuje się odwrotne trendy, następuje stopniowa migracja z powrotem do miast.

Zachłyśnięcie się suburbiami miało miejsce w latach ’50 i trwało do końca lat ’70. Suburbia miały być  krainą szczęśliwości, przestrzenią społeczną, w której łatwo nawiązuje się znajomości, a grupa funkcjonuje jako stabilna, wzajemnie wspierająca się siatka powiązań społecznych. Silne powiązania między członkami społeczności miały wyeliminować przestępczość, wzmacniać postawy samopomocowe, miały stanowić podstawę nowego ładu społecznego. Należy nadmienić również, że dodatkowym wzorem tego modelu była niepracująca kobieta, piekąca ciasta i namiętnie sadząca kwiaty w ogrodzie. Z tego namiętnego sadzenia kwiatów wyrastały jednak rozmaite problemy kobiet, które zostały sportretowane w filmach Revolutionary Road (Droga do szczęścia), Unfaithful (Niewierna) czy The Hours (Godziny). W każdym z wymienionych filmów suburbia były dla bohaterek udręką. Nie potrafiły one się w nich znaleźć, życie było pozbawione koloru i bazowało na oczekiwaniu, aż mąż wróci do domu i zje ugotowany obiad.

Revolutonary Road – Droga do szczęścia

Można powiedzieć, że jedynie w tym filmie bohaterka miała jasny plan, jak zmienić swoje życia, a co więcej w tych planach uwzględniła swoją rodzinę. Akcja filmu koncentruje się na motywie wyjazdu do Paryża, który był zawsze wielkim marzeniem obojga partnerów. Decyzja została podjęta, rzeczy spakowane i nagle okazało się, że kobieta jest w ciąży.  Cały plan zmian bazował  jednak na tym, że to właśnie ona miała utrzymywać rodzinę w Paryżu, dopóki jej mąż nie znajdzie „tego, co chciałby robić w życiu”. Taka zamiana ról wywoływała w rozmówcach niemałą konsternację, a sama idea poszukiwania celu i pasji pokpiwanie z niedojrzałości takiego planu. April czuła się uwięziona na przedmieściach, nie miała co ze sobą zrobić, pożerała ją nuda i frustracja. Frank z kolei nie potrafił wyzwolić się ze schematu powtarzanego co pokolenie. Być może problem rozwiązałaby przeprowadzka do miasta, być może problem leżał gdzie indziej. Ona wybiera jednak inną drogę, bardziej rewolucyjnych zmian w swoim życiu.

Unfaithful – Niewierna

Przedmieścia, wzorowa piękna żona, wzorowy przystojny mąż, dziecko, które nie sprawia kłopotów. Wszystko jak z obrazka. W iluzję szczęścia wkrada się jednak kolejny niewidzialny aktor, jakim jest przypadek, czy literalnie „wind of change”, przez który w wyniku wypadku piękna mężatka Connie – Diane Lane poznaje Paula (w tej roli niecnie przystojny Oliver Martinez). Przypadkowy romans przeradza się w obsesję, którą ciężko zakonczyć. Również tutaj mamy do czynienia ze znudzeniem obecnym życiem, aczkolwiek oglądając film pewnie niejedna kobieta zada sobie pytanie, czemu właściwie tak się stało. Kochający mąż, udane życie, praca w elastycznych godzinach… a jednak. Różnica między April a Connie jest taka, że April chciała zmienić swoje życie wraz z Frankiem, a Connie potraktowała swojego męża niczym jeden z „mebli” w swoim podmiejskim domku, który podobnie jak cały schemat, w jakim się znalazła, powoduje wegetację, jest duszący i frustrujący. Kochanek był dla niej symbolem życia, które z nieznanych względów „odpuściła” gdzieś po drodze do… szczęścia.

The Hours – Godziny

Lora Brown (Julianne Moore),  jedna z bohaterek filmu „Godziny” również mieszka na przedmieściach. Podobnie jak April zmaga się z nudną codziennością wypełnioną nic nieznaczącymi dla niej rytuałami, od których w przeciewieństwie do Conny, nie ma ucieczki. Czas płynie, godzina za godziną ciągnie się jak wieczność, a coś wewnątrz niej krzyczy pośród niepozornych, identycznych domków. Również pozostałe dwie bohaterki – Virginia Woolf i Clarisa Dalloway nie mogą znaleźć swojego miejsca i spokoju. Obie szukają chwili, w której miały wybór, wiele opcji i dróg, którymi pozornie można było pójść.

To co wybrały wszystkie trzy bohaterki filmów jest właśnie ostateczną opcją i otwartą drogą. Najgorszym aspektem tego wyboru jest jednak fakt, że zawsze ktoś ponosi ciężar  decyzji, która każdorazowo w przedstawionych przypadkach miała tragiczne konsekwencje.  Czy smutek przedmieść musi mieć tragiczny finał? Chyba tylko jeśli sami zamykamy sobie drogę do wolności, a życie przestaje być szczęściem samym w sobie. Chociaż czy w mieście nuda i frustracja, która opanowała wnętrze przedstawionych kobiet jest do uniknięcia? Suburbia przedstawione w filmie można traktować raczej jako przenośnie codzienności przeżywanej jakby na przedmieściach swoich możliwości, aspiracji i pasji żyjąc tuż przy epicentrum „tego, czego się w życiu pragnie”. To „owe coś” jest jednak we wszystkich trzech filmach bardzo nieokreślone, znajduje się za mgłą w symbolicznym „mieście”, do którego nie potrafią lub nie chcą wyruszyć.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *