O skąpcach na wesoło z forów i blogów

Blogosfera jaka jest każdy widzi, jednemu się to podoba, innemu mniej. Ludzie piszą o różnych rzeczach, mniej lub bardziej dla nich i ich otoczenia ważnych. Czasami można trafić natomiast na wątki, dzięki którym można popłakać się ze śmiechu. Wielu blogerów ma bowiem fantastyczne poczucie humoru, łatwość pisania i trafne obserwacje.

Jednym ze śmieszniejszych wątków jest wątek o skąpcach – dusigroszach, którzy całe swoje istnienie dedykują oszczędzaniu. Pewnie poza forum autorkom i autorom topików wcale nie jest do śmiechu, jednak same teksty są świetne i warte przeczytania. Poniżej kilka najśmieszniejszych przykładów od Internautów i Internautek:

„Ex- dał mi w prezencie na dzień kobiet puszkę ananasa z tesco – a
potem sam zjadł jej zawartość (…) Jadł coś żeby się nie zmarnowało, a potem miał problemy żołądkowe
(…) Robił interesy na których zarabiał 20 groszy kosztem swoich kumpli (…) Kiedyś zadzwonił do mnie, że jest w sephorze i ma dla mnie niespodziankę. Pomyślałam, że dzień dobroci dla zwierząt, a ten
wysępił próbkę wody toaletowej

Myślę, że w tym rankingu może przodować mój były mąż, który
zarabiając ok. 20-30.000 zł tak strasznie chciał zaoszczędzić 1,40
zł, że chcąc dojechać do Gdańska tramwajem z Zaspy szedł na piechotę
do Wrzeszcza (ok. 3 km) aby przejazd nie trwał dłużej niż 10 minut
(w Gdańsku obowiązuje taryfa czasowa). Dodam też, że do ulubionych
składników jego garderoby należy czapka znaleziona przez niego w
tramwaju”

„Eks mojej koleżanki, kiedy z nim zamieszkała zawsze kiedy wychodził
z domu spisywał wszelkie liczniki, by po powrocie robić jej
awanturę, że za dużo zużyła prądu, wody itp…
Mało tego robił jej awanturę, że za dużo zużywa papieru toaletowego
i za często go musi kupować :)
Na zakupach koleżanka chciała kupić dla siebie tonik do twarzy (za
swoje pieniądze) cały dzień chodził obrażony na nią, bo na targu
widział tonik za 5 zł i uważał, że niepotrzebnie wydała ponad 10”

Mój skapiec (byly) jak tankowal samochod, to za tak chorendalna
sumę, ze za cale 5 złotych lub w przypływie gotówki 10 złotych

Kiedyś, kiedy byliśmy w supermarkecie, chciałam kupić coś do picia, ale on
odłożył sok, który wybrałam i zaczął głośno porównywać ceny, strasznie do
przeżywał… Chciałam się zapaść pod ziemię”

„Jak jechaliśmy gdzieś jego samochodem, a w mojej sprawie lub w
sprawie mojego dziecka, to musiałam oddawać za benzynę”

„Z partnerem za wszelkie opłaty w domu dzieliliśmy się równo po połowie, a jak
wyjeżdżał odejmował swoje opłaty za czas nieobecności

Siedzimy w knajpce, podchodzi do nas dziecko sprzedające kwiaty i
pyta mojego czy kupi dla mnie jedną różę. Mój facet przez dłuższą
chwile próbował negocjować cenę a była to kwota raptem 5 zł, po czym
oczywiście róży nie dostałam.To było żenujące ….”

„Powiedział mi też, że jeśli będę się chciała napić herbaty muszę
połozyć 1zł na lodówce, to samo z kawą (…) No a najlepszy text: Kiedyś popsuł mu sie samochód w drodze powrotnej ode mnie. W związku z tym moj przewspaniały ex zadzwonił
do mnie informując o zaistniałym zdarzeniu oraz pytając: „Dołożysz
się do naprawy”? Dodam, że facet był cholernie nadziany, miał własny apartament, 2
auta i pracę na wysokim stanowisku

Koleżanka przez kilka lat studiów chodziła 1 x w tygodniu do koleżanek w
akademiku kąpać się. Twierdziła, że w ten sposób oszczędza gaz i wodę u siebie w
rodzinnym domu

Skąpstwo polegające na wyliczaniu do
grosza przy wspólnych zakupach wydało mi się może odrobinę przesadzone, ale
okazało się, że to mały pikuś. Otóż początkowo para mieszkała w innych miastach
i przez pewien czas sporadycznie się odwiedzali. Najpierw on był kilka razy u
niej, było miło i sympatycznie. Kiedy przyszło do rewizyty, koleżanka dostała…
rachunek za pobyt u swojego chłopaka. Uśrednione wydatki za jedzenie
przygotowane przez teściową, które zjadła, piwo wypite w pubie, benzynę zuzyta w
trakcie wycieczek i transportu gościa na stację kolejową. Jej nigdy w życiu nie
przyszłoby do głowy, żeby kazać osobie, która jest gościem, płacić za pobyt we
własnym domu, ale widać on miał odmienne zdanie

Kiedyś x miał zostać u mnie na noc. Nadszedł wieczór, leżeliśmy
sobie i oglądaliśmy TV. Nagle zaczął się kręcić po łóżku, macać po
kieszeniach, rozglądać po pokoju…nie wiedziałam o co chodzi.
Pytam: „ ..co jest?” A on z przerażeniem w oczach: „Zgubiłem 5
złotych..” Ja mówię: „Rozejrzę się, na pewno gdzieś upadło” No to
szukamy razem 5 zł jak nie było tak nie ma. On mówi: „Jak
przyszedłem do Ciebie to na pewno miałem. Idź zapytać rodziców, czy
nie znaleźli przypadkiem. Mogło mi wypaść w przedpokoju jak
zdejmowałem buty..” No to ja, spokój pełen, ale śmiech na ustach
mówię: ” Ok. Zapytam” Poszłam i pytam czy nikt nie znalazł 5 zł.
Rodzice, dziwnym wzorkiem na mnie i mówią że nic nie znaleźli..
Wracam i mu mówię: „nikt nic nie znalazł..” I tu UWAGA zaczęło się
najlepsze: „ *****!!! Jak to możliwe???!!! Musi tu gdzieś być!!! Ktoś
pewnie podniósł i schował!! Miałem jutro rano do centrum jechać a
teraz ****!!!” A ja na to, nie mogąc powstrzymać śmiechu „ A co ty
chciałeś w centrum załatwić za te 5 zł!!!???” A on” Nieważne…!!!
Miałem ważne sprawy…” Awantura była straszna…Wtedy chyba do mnie
dotarła pewna nienormalność sytuacji… Ta opowieść jest już niezłą anegdotą wśród moich znajomych… Ku przestrodze

„Musze sie dopisać, bo kiedys skapstwo mojego faceta spedzalo mi sen
z powiek. Dzieliliśmy się wszystkimi wydatkami po połowie. OK, to
mogę zrozumieć. Ale nie rozumiałam dzielenia zakupionych artykułów
na pól (np. szynki plasterkowanej) i wkładanie do oddzielnych
pudelek, żeby każdy miał dokładnie polowe – wprawdzie lepiej na tym
wychodziłam, bo mniej jem, ale wydawało mi się to chore. Jak chciałam
kupić ciemny chleb (droższy) to oddawał mi polowe kwoty, za która
można kupić biały tańszy, bo on nie widział sensu w kupowaniu
droższego (mieszkaliśmy za granica gdzie nie było połówek).Gdy
spotkaliśmy się po trzech miesiącach rozłąki dostałam od niego w
prezencie otwieracz do wina za 2 złote (taki, który dołączają czasem
do wina)”

Kolega mi opowiadał, ze był na jakimś wyjeździe i mieszkał kilka
tygodni w wynajmowanym mieszkaniu ze swoim kumplem i jakimś niedawno
poznanym chłopakiem. Jako ze mieszkanie trzeba byli jako tako
wyposażyć robili trochę zakupów wspólnie. Oczywiście zakupy dzielili
równo na 3, ale zrobił się problem. Otóż nie wszystko da się
podzielić równo na 3. Jak jest końcówka 0,1 lub 2 grosze to się nie
dzieli. No i ten nowy wpadł na genialny pomysł. Trzeba te końcówki
spisywać i jak się zsumują do podzielnej przez 3 to rozliczyć :)

„Na wycieczce do jakiejś nadmorskiej mieścinki spędziliśmy półtorej
godziny poszukując taniej knajpy, bo przecież nie będziemy jeść ryb
zaraz nad morzem. Znalazł obskurną arabska knajpę, którek ceny
zaakceptował. Przy posiłku zapychał sie chlebem i wysysał szpik z
kości”

„Mój teść widząc, że mężowi przemakają buty zaproponował mu aby
owijał sobie stopy torbami foliowymi robiąc takie praktyczne „onuce”
bo szkoda kasy na nowe buty. Widząc że ma za długie sznurówki
zaproponował mu aby przeciął je na pół i zrobił 2 komplety. Zużyte
maszynki jednorazowe po mężu teść zabiera bo może uda się jeszcze
wykorzystać. Pod choinkę sprezentował mi w zeszłym roku
gazetkę „Metro”-bezpłatną :)

I najlepsze: Wychodzę z łazienki (w jego mieszkaniu):

– Jak bierzesz prysznic, zakręcaj wodę, kiedy się namydlasz.
– Zakręciłam (skłamałam)
– Nieprawda. Stałem pod drzwiami i słyszałem.

Później sam przygotowywał mi kąpiel, nalewając wody do wanny, tak
mniej więcej na wysokość 5-7 cm

Historie skąpców w Internecie zawierają się przynajmniej w kilku tysiącach postów. Jak widać można jednak czasem pośmiać się ze spraw, do których sami opisujący wydarzenia nabrali już dystansu. Wkrótce  o skąpstwie z punktu widzenia psychologa.

Źródło komentarzy: Forum.gazeta.pl, kafeteria.pl, blox.pl

You may also like...

5 Responses

  1. myszonka pisze:

    Oj nieźle! Hahaha popłakałam się ze śmiechu…moja koleżanka miała kiedyś faceta, który kazał jej oddawać za gumę do żucia – 1,85 co do grosza…koszmar :)

  2. myszonka pisze:

    Zapomniałam dodać, że jak to ze skąpcami bywa – też należał do osób majętnych…czekam na opinie psychologa, ciekawi mnie skąd się to bierze… :) chociaż na szczęście to śmieszna przypadłość :)

  3. Rita pisze:

    Hahah popłakałam się ze śmiechu…więcej takich pls

  4. Wishful_Thinker pisze:

    jezu skad sie biora tacy kosmici!!znalam kolesia, ktory w restauracjach zamawial wrzatek i wrzucal wlasna herbate bo wrzatek byl za darmo!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *