Depresja po urlopie, weekendzie, depresja poniedziałkowa?

Depresja po długim weekendzie, urlopie czy nawet tzw. depresja poniedziałkowa to zjawisko obecne w życiu 50% pracowników. Dlaczego tak się dzieje? Czy jesteśmy leniwi czy wręcz przeciwnie za bardzo się przemęczamy i nie potrafimy odpoczywać?

Fundacja na Rzecz Poprawy Warunków Życia i Pracy (Eurofound) wyliczyła, że wśród narodów krajów europejskich Polacy razem z Czechami, Łotyszami i Rumunami spędzają najwięcej czasu w pracy.  Dla części przypadków pracowników cierpiących na poniedziałkową depresję będzie to wyjaśnienie problemu, prawdopodobnie pracują oni bowiem około 45-50h tygodniowo i są zwyczajnie wyczerpani fizycznie. Dodatkowym problemem w tej grupie osób jest brak umiejętności odpoczywania, a właściwie psychicznego oderwania się od spraw bieżących i męczących obowiązków. Statystyczny zmęczony Polak zasiada przed telewizorem z pilotem i potrafi tak spędzić nawet…8h. Wiele osób wykonuje pracę siedzącą, co nie wpływa korzystnie na kręgosłup, a co za tym idzie również na różne połączenia nerwowe znajdujące się w obrębie kręgów. Po przesiedzeniu kolejnych 8h kręgosłup nie dość, że nie będzie wypoczęty, to dodatkowo się jeszcze zmęczy.

Aż co 4-ty ankietowany Polak nie jest zadowolony ze swojej pracy donosi wp.pl.  Na brak zadowolenia wpływają zbyt niskie, zdaniem ankietowanych, zarobki, znudzenie wykonywanymi obowiązkami czy brak możliwości rozwoju. Zwykle jest to błędne koło. Niezadowolony pracownik nie chce zbyt wiele z siebie w pracy dawać, natomiast pracodawca nie chce takich pracowników awansować i inwestować w ich rozwój. Powstaje sytuacja patowa, zawodzi zwykle roszczeniowa postawa pracownika oraz jednocześnie tendencyjna i zbyt szybka ocena potencjału pracownika przez pracodawcę. Nic dziwnego, że w takim przypadku dla takich pracowników powrót do pracy po weekendzie nie jest żadną przyjemnością.

Inne wyjaśnie dotyczy najprostrzego mechanizmu na świecie. Cóż, człowiek jest po prostu istotą leniwą. Jeżeli ma do wyboru ciężką pracę lub odpoczynek to wybierze z pewnością to drugie, tak mu dyktują geny i wiele lat ewolucji, które pilnują, by oszczędzać energię na wypadek gwałtownej zmiany wymagającej wysiłku przystosowania. Lenistwo jest oczywiście pozytywne, ale trzeba podkreślić że w ograniczonym zakresie. Lenistwo trwające dłużej niż urlop oraz niechęć do jakiegokolwiek wysiłku jest zjawiskiem negatywnym, często łączącym się z depresją, której nie wolno ignorować.

„Nic-nie-robienie” jest świetne, ale tylko wtedy kiedy jest odskocznią od codziennych obowiązków i zdarza się na tyle rzadko, że jest wyjątkiem, a nie regułą. Wówczas możemy je nazwać po prostu odpoczynkiem, który każdy spędza po swojemu. Z książką, na rowerze, na spacerze, w słońcu czy na zakupach, ważne żeby robić to co faktycznie powoduje relaks i stanowi odskocznie od codzienności.

Nie traktujmy weekendów, dni wolnych czy urlopu jako czasu, kiedy wreszcie załatwimy wszystkie niezałatwione sprawy urzędowe czy zaległy remont. Jaka jest bowiem przyjemność z siedzenia w urzędzie? Może to być 20% czasu, wtedy mamy poczucie, że zrobiliśmy coś pożytecznego ale resztę zostawmy na błogi wypoczynek, w przeciwnym wypadku po upływie tych kilku dni będziemy jeszcze bardziej sfrustrowani, że w ferworze niezałatwionych spraw wcale nie odpoczeliśmy. Zacznijmy też doceniać pracę choćby za to, że dzięki niej możemy na zasadzie antytezy odczuć odpoczynek, lenistwo, wakacje, bo ta równowaga jest w życiu najważniejsza.  A gdyby wakacje były codziennie nie byłyby przecież wakacjami!

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *