2010 rokiem filmów psychologicznych

Przed tygodniem miało miejsce rozdanie najbardziej prestiżowych nagród w świecie filmu – Oscarów. Rok 2010 był rokiem obfitującym w doskonałe obrazy najlepszych reżyserów. Statuetki powędrowały głównie do tych, którzy postanowili przełamać konwencję i nakręcili filmy psychologiczne.

1. Wielki zwycięzca – The King’s speach – Jak zostać Królem?

Film Toma Hoopera otrzymał aż 4 statuetki w tym za najlepszy film roku, najlepszy scenariusz oryginalny, rolę pierwszoplanową męską oraz najlepszą reżyserię. Nie stało się tak tylko dlatego, że w filmie grali doskonały Colin Firth, Geoffrey Rush czy Helena Bonham Carter. Film zahipnotyzował tysiące widzów na całym świecie… gdyż opowiadał historię zmagania się króla Jerzego VI ze swoją ułomnością – jąkaniem się. Sytuacja, w której wielokrotnie w filmie znalazł się król Jerzy, przytrafiła się praktycznie wszystkim widzom – każdemu przynajmniej raz w życiu zabrakło riposty, nie został wysłuchany, czy został zlekceważony. Doskonale uchwycone emocje głównego bohatera zaważyły na tym, że film wywarł na widzach tak duże wrażenie. Każde zdanie, każda przemowa sprawiała mu ogromny trud, który był tak dobrze zagrany, iż dało się go wyczuć. Król bez głosu, pomijany i umniejszany przez swoje otoczenie powoli odnajduje spokój i odpowiedzi, które pozwolą mu wreszcie przemówić. Widzowie wierzą natomiast, że dadzą radę przełamać swoje mniejsze problemy, wady i defekty.

2. Czarny Łabędź – życie tancerza nie jest usłane różami

Drugim obrazem, nakręconym jednak w zupełnie innym klimacie, jest „Czarny Łabędź” z nagrodzoną Oskarem Natalie Portman grającą młodą baletnicę. Reżyserem filmu jest Darren Aronofsky, który nakręcił już między innymi „Zapaśnika” i doskonałe oraz jednocześnie psychodeliczne „Requiem dla snu”. Nina, główna postać, walczy o bardzo ważną rolę w „Jeziorze łabędzim”. Problem tkwi w tym, iż reżyser przedstawienia ma wątpliwości, czy delikatna, grzeczna Nina będzie poza rolą białego łabędzia, zatańczyć również rolę czarnego. Dziewczyna jednak chce tego tak bardzo, iż zaczyna przeżywać skrajne stany psychiczne. Zaczyna się zmieniać wewnętrznie i zewnętrznie, a dla roli gotowa jest zrobić wszystko. Film jest studium toksycznego perfekcjonizmu, jaki toczy Ninę od środka. Kolejny bliski temat nie tylko wielu artystów, sportowców i aktorów, ale również wielu niezwiązanych z branżą rozrywkową – któż bowiem z nas nie poświęcił kiedyś czegoś ważnego w imię wyższego abstrakcyjnego celu?

3. 127 godzin … czyli jak uwięzić siebie samego

Kolejny film na faktach, będący studium pewnej trudnej sytuacji, w której znalazł się główny bohater. W tym przypadku jest nim młody alpinista Aron Ralston, który wyrusza samotnie na wędrówkę nie podając nikomu nawet przybliżonych informacji na temat celu swojej wyprawy. Obraz nakręcił Danny Boyle, wyróżnionego Oscarem za „Slumdog. Milioner z ulicy” i trzeba przyznać, że jest on zupełnie inny od poprzedniego. Alpinista jest niesamowicie pewny siebie i nieostrożnie przemierza szlaki kanionu. Jego nonszalancja i brak ostrożności powodują jednak groźny wypadek, a jego ręka zostaje zmiażdżona przez kamień. Trudno powstrzymać się od komentarza, iż żądny przygód młodzieniec sam prosił się o taki bieg wydarzeń. Jednak nie to jest tutaj najważniejsze. Aby przeżyć, musi podjąć radykalne kroki – musi odciąć sobie rękę, aby uwolnić się od skały, która stała się jego przeznaczeniem. Odcięcie ręki można odczytywać jako przymus rezygnacji z fragmentu siebie samego, symbolicznie z tego fragmentu, który go przywiódł w kleszcze skał. Każdy, kto musiał zrezygnować z czegoś bardzo mu bliskiego, jednak blokującego dalszą drogę, wie czym jest taka decyzja i że jest podejmowana tylko w ostateczności. Realizm pokazany w filmie przeplata się wewnętrzną refleksją nad drogą życiową, a codzienność mimo iż mniej brutalna wielu widzom dostarcza równie trudnych wyborów.

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *